Wszystkiego najlepszego z okazji świąt Bożego Narodzenia! :3 Spełnienia growych marzeń, masy czasu dla rodziny (no choć raz można gry odstawić ;P), dużo zdrowia aby giercowanie sprawiało przyjemność, pieniędzy - bo za coś grać trzeba, no i wiele wiele miłości - bo grać samemu to tak nudno ;)
A oto mój świąteczny nabytek :P Edycja Limitowana ^^
P.S. A jutro spotkanie rodzinne i trzecia część Hobbita w kinie IMAX >.< Gdzie tu choć chwila dla bonusu do doświadczenia w Diablo III? xD
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Diablo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Diablo. Pokaż wszystkie posty
środa, 24 grudnia 2014
poniedziałek, 22 grudnia 2014
Diablo III - Spotkania #1
Miarowe sapanie i chrumkanie
towarzyszyło stworzeniu ryjącemu z zadowoleniem wokół drzewa. Co jakiś czas
unosiło w napięciu zad, gdy orząc glebę wygrzebywało co smaczniejsze kąski.
Olbrzymie kły niczym szable rozrywały korzenie i pogrzebane patyki, a mlaskanie
rozlegało się raz po raz. Piękna, szorstka sierść połyskiwała czernią, a mocne
racice bezlitośnie ugniatały trawę pod ciężkim zwierzęciem. Dzik zastrzygł uszami na niemal
niedosłyszalny dźwięk, ale nie oderwał się od posiłku. Wręcz przeciwnie -
zdwoił wysiłki i zaprzestał pochłaniania każdego znaleziska. Wedle swojej miary
najsmaczniejsze korzenie i trufle rozrzucał kłami na boki, aby i jego
przyjaciel mógł zaspokoić głód.
Nie pan, nie właściciel. Przyjaciel.
Smukły i wysoki cień wyłonił się z
leśnych ostępów i stanął przy stworzeniu sięgającym mu pasa. Dłoń w rękawiczce
pogładziła grzywę dzika, który spojrzawszy w górę, w białe tęczówki człowieka, mruknął, spuścił łeb i powrócił do dalszych poszukiwań. Mężczyzna zaś patrzył
przed siebie, a wzrok jego sięgał dalej, niż zwykły człowiek mógłby pragnąć.
Ktoś się zbliżał.
- Furionie, będziemy mieć
towarzystwo, więc z łaski swojej nie objadaj się niepotrzebnie. - Głos miał
cichy, ale stanowczy. Klepnął dzika po karku i odwrócił się w stronę
nierozpalonego jeszcze ogniska. Zwierzę zakwiczało, wyrażając tym samym
niechęć do zaprzestania beztroskiego posiłku, ale posłuchało. Widząc, że jego towarzysz nie jest zainteresowany
posiłkiem, szybko pochwycił ryjem wygrzebane przekąski i zmiażdżywszy je
ostrymi zębiskami potruchtał do obozu.
Łowca usiadł przy prowizorycznym
namiocie, zastanawiając się, kim może być przybysz. W te tereny nie zapuszczali
się wieśniacy ani mieszczanie. Nawet łowcy przygód i proste łotry woleli omijać
okolice Starego Tristram, w którym rzekomo wyczuwało się esencję Pana Terroru.
Innymi słowy, miejsce to było przeklęte, a żywi nie myśleli o tym, by choć
postawić stopę na tych splugawionych ziemiach. On był inny. Podobnie jak
wędrowiec. Ustalił już, że przybysz musi być
człowiekiem. Demona wyczułby na mile. Nieumarli nie poruszali się z taką werwą
i pewnością. Na bestię nie wyglądał. Skoro więc był to człowiek, to czego
szukał w tak nieprzyjemnym środowisku? Nowe Tristram widać było z okolicznych
wzgórz, więc wędrowiec nie mógł zabłądzić. Zapewne czegoś szukał. Lub kogoś.
W zamyśleniu gładził trzydniowy
zarost. Jako doświadczony łowca demonów wiedział, że Upadła Gwiazda zwiastowała
coś, czego nie da się tak łatwo przewidzieć. Ludność w Nowym Tristram mówiła o
dziwnych wydarzeniach, jakoby na cmentarzach pojawiały się trupy i ożywieńce
poruszane dziwną mocą. Być może nie wiedzieli, że w okolicy prowadzi badania
jakiś nekromanta. O ile rzeczywiście którykolwiek z wyznawców Rathmy tu był.
Furion, kręcący się po okolicy był
zadziwiająco cichy. Nie chrząkał, nie kwiczał, a jego kroków nie usłyszałby
nawet zając. Ale nagle stanął jak wryty, strzelił w górę uszami i miarowo poruszał
nozdrzami szerokiego ryja. Łowca obserwował go uważnie, wiedział bowiem, że
taka postawa jego kompana oznaczała tylko jedno - kłopoty. Powoli podniósł się w miejscu i
omiótł spojrzeniem okolicę. Drzewa rosły tu gęsto, choć skraj lasu był zaledwie
kilka kroków dalej. I nagle usłyszał odległy jęk, szelest, a potem łamaną
gałąź, gdy coś bezbłędnie, aczkolwiek niezgrabnie kierowało się w ich stronę.
Podniósł leżące obok kołczany z bełtami i przymocował je po obu stronach
bioder, do lekkiego pasa. Sięgnął po ułożone na kocach kusze ręczne i załadował
nabojami, przekręcając zapadki blokujące. Wpiął je w uchwyty za kołczanami. Nie
myślał o pancerzu. W sumie nosił tylko okute stalą buty wzorowane na łapach
gadów i stalowe nagolenniki. Skórzany napierśnik był tak świetnie dopasowany,
że chronił w wymagających tego momentach, a nie przeszkadzał podczas
akrobatycznych manewrów.
Mężczyzna poprawił skórzane rękawice
z wyciętymi otworami na kciuk i palec wskazujący i podkradł się do wciąż trwającego
nieruchomo dzika. Ten, gdy tylko wyczuł obok siebie człowieka, przypadł do
ziemi i, wciąż węsząc, ruszył za zapachem i dziwnymi odgłosami. Łowca niczym cień sunął za nim,
odbezpieczając jedną z kusz i ważąc ją w dłoni. Mierzyła tyle, co jego
przedramię. Dzik przyspieszył i łowca dopiero
teraz zdał sobie sprawę z odległości dzielących ich potencjalną ofiarę od
obozu. Żwawy krok zmienił się w trucht, gdy nagle dzik znów się zatrzymał. Szelesty
i pomruki nasiliły się. I człowiek teraz dopiero to poczuł. Zacisnął mocniej
zęby i uniósł kuszę. Furion był równie napięty jak broń człowieka, wręcz oczekiwał rozkazu do
szarży. I chociaż łowca nie widział celu, to rozpoczął polowanie.
- Furion, łowy! - Ryknął w
przerywaną szelestami ciszę i zwierz runął z nieopisaną radością przed siebie.
Łowca był tylko o krok za nim, odruchowo sprawdzając dłonią zasobnik na bełty. Gdy
wyrwali na skraj polany, ujrzeli kilka wygiętych pod dziwnym kątem ciał. W
świetle zachodzącego słońca groteskowe postacie wyglądały wręcz niedorzecznie.
Furion z całym impetem olbrzymiego
cielska powalił trzy ciała poruszające się pod wpływem koszmarnej mocy i
staranował je bezceremonialnie. Z rykiem wściekłości rzucał łbem na boki,
raniąc dotkliwie kolejnych przeciwników. A było ich zbyt wielu, by użyć tylko
jednej kuszy. Mężczyzna przystał na krótką chwilę i nie odwracając wzroku od
kroczącej ohydy wyszarpnął drugą kuszę, odbezpieczając ją jednym ruchem. Rzucił
się pędem w prawo i potraktował najbliższych nieumarłych serią ostrych bełtów.
Te przechodziły na wylot i trafiały kolejnych przeciwników, którzy jak gdyby
nigdy nic przewracali się i próbowali podnieść na nogi. Furion oderwał jednemu
z ciał rękę i rzucił nią potężnym wymachem, a rozwarte szczęki szybko zamknęły
się na głowie ożywieńca. Kości chrupnęły, a po nich rozległo się nieprzyjemne
mlaśnięcie. Ciało już więcej się nie poruszyło.
Łowca strzelał nieprzerwanie, a bełtów
w zasobniku starczało mu naprawdę na długo. Kilku następnych nieumarłych padło
pod strzałami morderczej broni, ale jeden z potworów podbiegł na niebezpieczną
odległość i zamachnął się szponiastą, obraną ze skóry i gnijącą dłonią.
Mężczyzna gibko wygiął się i uskoczył saltem w tył. Przyklęknął i wznowił
ostrzał, tym razem jeszcze bardziej zajadły. Furion radził sobie równie świetnie, taranując
i spowalniając umarłych, dźgając ich i wierzgając w pełni furii. Łowca był
dumny ze swojego podopiecznego.
Odskoczył od pola bitwy na bezpieczną
odległość by naładować zasobniki kolejnymi pociskami i ogarnąć trzeźwo
sytuację. Naliczył około piętnastu jeszcze poruszających się celów, więc gdzieś
tu musiał znajdować się cmentarz. Ale żaden nekromanta nie dopuściłby, aby jego
podopieczni ruszyli w swoją drogę i atakowali żywych. Nie, to musiało być coś
innego. Czy Gwiazda może mieć coś z tym wspólnego?
- Zabierz tego sierściucha z dala od
trupów! - Poderwał się z kuszami gotowymi do wystrzału, gdy tylko rozległy się
pierwsze słowa. Głos niewątpliwie należał do młodej kobiety, która wyłoniła się
z lasu kilka metrów od niego i patrzyła w skupieniu na scenę walki tuż przed
nią. W dłoni trzymała różdżkę, nad drugą zaś unosiła się cudaczna kula jarzącą nikłym
w blasku dnia światłem. Łowca posłuchał natychmiast i ryknął na zwierzę.
- Furion, dość! Strzeż! - Dzik ostatnim
kłapnięciem szarpnął za nogę ożywieńca i powalając go na ziemię wlókł chwilę za
sobą. Puścił w stosownej odległości i co tchu pomknął do wołającego. W tym
samym czasie czarnowłosa nieznajoma poruszyła magię tego świata i posłała kilka
ognistych kul z nieba, by zgładziły poruszające się pozostałości trupiej
gromady. Huk kolejnych uderzeń mieszał się z jękami umarłych i skwierczeniem płonących, kurczących się ciał.Uśmiechała się przy tym radośnie, a jej nietypowe szaty
powiewały przy gorących podmuchach uderzeń.
- Nikt cię nie uczył, że tutaj i do
takich trzeba użyć ognia? - Rzuciła cynicznie.
- Jesteś mi winna wszystkie spalone bełty. - Odciął się bezpretensjonalnie. Mężczyzna opuścił broń, jednak jej nie zabezpieczył. Już wiedział, kogo obserwował na ścieżce.
- Jesteś mi winna wszystkie spalone bełty. - Odciął się bezpretensjonalnie. Mężczyzna opuścił broń, jednak jej nie zabezpieczył. Już wiedział, kogo obserwował na ścieżce.
środa, 17 grudnia 2014
300 i studia
Próg trzysetnego Poziomu Mistrzowskiego w Diablo III przekroczony xD W sumie wczoraj bo wczoraj, ale oczywiście tak pamiętam i tak mam czas na wstawianie notek obecnie :P
Ze studiami teraz jakiś koszmar jest. Semestr trwa do lutego, a wszyscy ćwiczeniowcy już teraz chcą prace zaliczeniowe. Niby dobrze, bo później będzie czas na pisanie magistra i obronę, ale... dziesięć egzaminów końcowych nie rokuje dobrze dla pisania :< A wystarczy jedna poprawka i bujaj się do czerwca-sierpnia. Natomiast obrony są w marcu/kwietniu. Kolorowo, nie ma co.
Ze studiami teraz jakiś koszmar jest. Semestr trwa do lutego, a wszyscy ćwiczeniowcy już teraz chcą prace zaliczeniowe. Niby dobrze, bo później będzie czas na pisanie magistra i obronę, ale... dziesięć egzaminów końcowych nie rokuje dobrze dla pisania :< A wystarczy jedna poprawka i bujaj się do czerwca-sierpnia. Natomiast obrony są w marcu/kwietniu. Kolorowo, nie ma co.
wtorek, 29 kwietnia 2014
It's only life...
Litości, jak mnie się nie chciało pisać... jak mi się w ogóle nie chciało żyć publicznie przez ostatnie dni... najpierw chyjowe święta Wielkanocne, dodatkowo jakieś dzikie choróbsko podobne do grypy (bez kaszlu, kataru i bólu gardła) zwalające z nóg i praca na dwie zmiany po 12h każda... chyba praca z tego wszystkiego najfajniejsza. Tak myślę. Nie, tak czuję. Szczególnie, że ostatnio fajni ludzie nas odwiedzają. Niebawem przyjedzie sobie Manowar, a jeśli dobrze pójdzie, będę mieć wtedy zmianę xD Choć znając moje szczęście, to nie mam co na to liczyć... Kiedy przyjechała Maja Lidia Kossakowska, miałam nockę dzień wcześniej :< No i dupa (choć i tak fizycznie nie mam ani jednej jej książki - ale obiecuję poprawę xD).
Teraz natomiast zbliża się Weekend Majowy, a ja mam pierwszego i drugiego wolne... no i do tego Nethey'a pogrzmiało i kupił 18 litrów Coca-Coli... xD No i 0,75 gdzieś jest jeszcze skitrane w kącie... nie odpuszczę.. wolna chata na posypkę i lukratywny maj się zbliża... Niezły schiz mam. Zresztą, ostatnio usłyszałam od pokojowej, że po 12h nocnej zmiany wyglądam lepiej niż na dniówce xD Nie wiem czy to miał być komplement, ale chyba raczej tak xD
A tak na poważnie, wreszcie czuję, że gdzieś pasuję... jak nigdy wcześniej nie miałam takiego uczucia... ludzie, którzy naprawdę rozumieją... wyzwania godne podjęcia się ich... nie lubię ludzi, a mimo to chętnie i z uśmiechem im pomagam... i nic na sobie nie wymuszam, jakkolwiek by mnie wkurzyli... no dobra, czasem mocno zagryzam zęby, ale powoli zaczyna to już po mnie spływać.... No dobra, dodatkowo uwielbiam to przemiłe uczucie, że ktoś jest pod wrażeniem Twojej osoby ^^ Szkoda tylko, że Ci na których zawsze mi zależało nie byli nigdy pod wrażeniem... ale dobre i to, naprawdę bardzo poprawia humor i podnosi na duchu :)
W sumie to po co ja to piszę? Hm, cóż... może dlatego, że chciałabym jakoś wylać z siebie to wszystko...
No nic, nie ważne, trzeba żyć dalej i czekać na lipiec... a potem słońce, plaża, leżaczek i serowe kotleciki w Gdańsku :D
A oto Tyruś i Diabluś. Tyrusia dostałam od Nethey'a na Zajączka xD Na swojego własnego Zajączka jeszcze czekam i prędzej już chyba dostanę go na Dzień Matki, choć jeszcze nią nie jestem - i chyba dłuuuugo jeszcze nie pobędę ^^" Tak czy owak, rarytaski kolekcjonerskie :3
Teraz natomiast zbliża się Weekend Majowy, a ja mam pierwszego i drugiego wolne... no i do tego Nethey'a pogrzmiało i kupił 18 litrów Coca-Coli... xD No i 0,75 gdzieś jest jeszcze skitrane w kącie... nie odpuszczę.. wolna chata na posypkę i lukratywny maj się zbliża... Niezły schiz mam. Zresztą, ostatnio usłyszałam od pokojowej, że po 12h nocnej zmiany wyglądam lepiej niż na dniówce xD Nie wiem czy to miał być komplement, ale chyba raczej tak xD
A tak na poważnie, wreszcie czuję, że gdzieś pasuję... jak nigdy wcześniej nie miałam takiego uczucia... ludzie, którzy naprawdę rozumieją... wyzwania godne podjęcia się ich... nie lubię ludzi, a mimo to chętnie i z uśmiechem im pomagam... i nic na sobie nie wymuszam, jakkolwiek by mnie wkurzyli... no dobra, czasem mocno zagryzam zęby, ale powoli zaczyna to już po mnie spływać.... No dobra, dodatkowo uwielbiam to przemiłe uczucie, że ktoś jest pod wrażeniem Twojej osoby ^^ Szkoda tylko, że Ci na których zawsze mi zależało nie byli nigdy pod wrażeniem... ale dobre i to, naprawdę bardzo poprawia humor i podnosi na duchu :)
W sumie to po co ja to piszę? Hm, cóż... może dlatego, że chciałabym jakoś wylać z siebie to wszystko...
No nic, nie ważne, trzeba żyć dalej i czekać na lipiec... a potem słońce, plaża, leżaczek i serowe kotleciki w Gdańsku :D
A oto Tyruś i Diabluś. Tyrusia dostałam od Nethey'a na Zajączka xD Na swojego własnego Zajączka jeszcze czekam i prędzej już chyba dostanę go na Dzień Matki, choć jeszcze nią nie jestem - i chyba dłuuuugo jeszcze nie pobędę ^^" Tak czy owak, rarytaski kolekcjonerskie :3
czwartek, 20 marca 2014
Rzeźnia po prostu...
No i po pierwszej w życiu dwunastogodzinnej nocce, gdzie nie miałam ani chwili wolnego na spokojne posilenie się czy w ogóle odsapnięcie od natłoku roboty. Superszybko by śmignęło, gdyby nie kryzys czasowy po trzeciej nad ranem xD Myślałam, że szósta nie nadejdzie nigdy, tak ten czas powoli zaczął płynąć >.<
Teraz jednak - i przede wszystkim - chciałabym się pochwalić prezentem na Dzień Kobiet, spóźnionym ze względów dostępności na polskim rynku :P Nethey wie, co lubię najbardziej. No, może czasem trzeba go subtelnie pokierować ^^" Ale nie przedłużając, oto i mój vinylowy słodziak :D
Jest niewielki, stabilnie stoi, wygląda zaczepiaście i ogółem rzecz biorąc, chyba bliżej zainteresuję się tą serią wydawniczą figurek kolekcjonerskich :) Myślę nad jakimś tam smokiem z Gry o Tron. Choć Pieśń Lodu i Ognia (cała) jest ch*jowa i dłuży się jak podróż polskimi kolejami, tak moja miłość do smoków daje szansę figurce xD No bo w sumie jest urocza... :3
Teraz jednak - i przede wszystkim - chciałabym się pochwalić prezentem na Dzień Kobiet, spóźnionym ze względów dostępności na polskim rynku :P Nethey wie, co lubię najbardziej. No, może czasem trzeba go subtelnie pokierować ^^" Ale nie przedłużając, oto i mój vinylowy słodziak :D
Jest niewielki, stabilnie stoi, wygląda zaczepiaście i ogółem rzecz biorąc, chyba bliżej zainteresuję się tą serią wydawniczą figurek kolekcjonerskich :) Myślę nad jakimś tam smokiem z Gry o Tron. Choć Pieśń Lodu i Ognia (cała) jest ch*jowa i dłuży się jak podróż polskimi kolejami, tak moja miłość do smoków daje szansę figurce xD No bo w sumie jest urocza... :3
niedziela, 16 marca 2014
Diablo - oceny
Ciężko jest mi obecnie oceniać grę powstałą w 1996 roku. Przy okazji mam do niej wielki sentyment i w ubiegłym roku przeszłam ją po raz drugi w życiu (gdy ukończyłam po raz pierwszy, miałam nie więcej niż 11 lat xD), tak więc... no, nie znalazłam za wiele plusów, a minusów to już w ogóle :D
PLUSY:
PLUSY:
- Klimat - gra budzi grozę nawet teraz. Oprawa audiowizualna robi swoje, a na czasy, w których powstała, była niewątpliwie mistrzostwem gatunku horror/fantasy.
- Muzyka - warto wspomnieć o niej osobno, gdyż to przede wszystkim dzięki niej pojawia się na skórze charakterystyczna gęsina... ech, ten dreszczyk emocji, gdy gra się ze słuchawkami przy zgaszonym świetle... :D
- Bohaterowie - zwykli ludzie, ale co ciekawe, pojawił się wybór. Można rzucić bestiom wyzwanie jako łuczniczka, wojownik i mag.
- Wygląd - koniec z przyodziewkiem bez wyrazu. Od teraz postać zmienia wygląd w zależności od noszonej klasy pancerza. Szczegół, a ucieszył miliony xD
- Mnogość poziomów - teraz nie pamiętam, ile dokładnie ich jest, ale około 12 będzie. Dosyć rozległe, pełne przerażających wrogów i pobocznych zadań (tych znacznie mniej xD).
- Dziecięcy sentyment - to była moja druga gra w życiu, w którą zagrałam na pierwszym pececie ^^ A kilka lat później w końcu ją przeszłam xD Stare, dobre dzieciństwo... ale po nocach spałam spokojnie :P
- Poziom trudności - po prostu zabójczo zabójczy xD Nie było łatwo ją ukończyć, ale jeśli zna się sposoby wojownikiem... ;)
- Friendly fire - odechciało mi się multi, gdy ja sprzątałam łuczniczką sprzymierzonego wojownika, a mnie sprzątał mag...
- Ataki wrogów - nie powiem, ale niektóre ataki (zapewne krytyki) odrzucały przeciwników, odbierając im szansę ataku. Tyczyło się to zarówno wrogów, jak i postaci gracza. Upierdliwe koszmarnie, gdy trafiło się na wrogiego krytyka...
piątek, 16 sierpnia 2013
I po Diablo
Po ponad 9 godzinach męczarni przebyłam te 15 poziomów w głąb ziemi i stanęłam oko w oko z Panem Terroru. A ciężki to drań, trudny do trafienia ^^
Swoją drogą, zdziwił mnie nieco czas potrzebny do przejścia tej gry u innych graczy o.O Będzie, że cheater jestem, ale niech sobie będzie - ja wiem, że nie :P Gram czysto, nie licząc rozlanej krwi, herbaty i walających się tu i ówdzie resztek czegokolwiek.
Tak więc tytuł ten przenoszę do ukończonych, Folderek Wstydu z grami nieco się uszczuplił, a co się nadenerwowałam przy grze to moje xD Dobrze, że w standardzie mam niskie ciśnienie, bo inaczej moje hobby do grobu by mnie zapędziło... :D
A teraz czas na opracowywanie taktyki na wyciągnięcie Nethey'a ze Świata Czołgów xDDD
Cya!
Swoją drogą, zdziwił mnie nieco czas potrzebny do przejścia tej gry u innych graczy o.O Będzie, że cheater jestem, ale niech sobie będzie - ja wiem, że nie :P Gram czysto, nie licząc rozlanej krwi, herbaty i walających się tu i ówdzie resztek czegokolwiek.
Tak więc tytuł ten przenoszę do ukończonych, Folderek Wstydu z grami nieco się uszczuplił, a co się nadenerwowałam przy grze to moje xD Dobrze, że w standardzie mam niskie ciśnienie, bo inaczej moje hobby do grobu by mnie zapędziło... :D
A teraz czas na opracowywanie taktyki na wyciągnięcie Nethey'a ze Świata Czołgów xDDD
Cya!
No i dziad ubity... przynajmniej na razie xD
sobota, 10 sierpnia 2013
Diablo..
Tak, stare i wciąż dobre Diablo z 1996 roku :D Ostatnio dopadłam Blizzard Anthology (taniej wyszło mi sprowadzić oryginał ze Słowacji, aniżeli kupić używkę na Alledrogo...) i nie potrafię oprzeć się tym starociom. Jest tak wiele produkcji topowych, a mimo to Diablo wydaje się być naprawdę trudnym do przejścia kąskiem mającym w swej dziedzinie wiele do powiedzenia.
No nic, kończę swoje wypociny i dalej szukam sposobu na robienie screenów z tejże gry - Fraps nie do końca działa >.<
Cya!
Warto by zaznaczyć, że Diablo (lub Heroes III) było pierwszą grą komputerową w którą zagrałam, tak więc tytuł ten ma dla mnie wartość sentymentalną. Bałam się, że powrót do pierwotnego Tristram zniszczy moje miłe wspomnienia, bo jak wiadomo, często tak się zdarza - ale nie! Na szczęście było inaczej :) Kilkanaście lat później bawię się tak samo dobrze, a może nawet i lepiej :D
Grafika jak na '96 rok jest dosyć porządna, brakuje oczywiście wielu obecnie używanych elementów, ale i tutaj ekipa Blizzard North dała z siebie wszystko, począwszy od animacji postaci, wątków humorystycznych (yep, that's a cow!) no i na rozmaitych bestiach czy demonach kończąc. Piksele nie rażą w oczy, różnorodnych lokacji jest sporo, a i elementów zbrojeniowych pełne mrowie. Wszystko, co powinien posiadać dobry H'n'S :)
Muzyka wykonana przez Matt'a Uelmen'a niejednokrotnie przyprawia o dreszcze i nie ogranicza się - jak w przypadku Diablo III - do trzech brzdęknięć na krzyż i to przy dobrych wiatrach. Każda lokacja posiada specyficzną oprawę dźwiękową pozwalającą poczuć grozę otoczenia. Mimo wszystko przez całą trylogię Diablo przewija się charakterystyczny schemat dźwięków wydawanych przez przedmioty: czy to wypadające złoto, klejnoty bądź rzeczy magiczne - plus dla ekipy, przynajmniej wiadomo, że jedna rodzina gry :P
No i na sam koniec pozostawię rozgrywkę, bo jest tu wiele do opisania. Wybieramy jednego z dostępnych bohaterów, w tym przypadku łuczniczkę, maga lub wojownika i wyruszamy do Tristram by ocalić je przed demonami i ich panem, Diablo, Władcą Terroru. W przeciwieństwie do Diablo III kierujemy losami zwykłego człowieczka, a nie obdarzonego specjalnymi mocami Nefalema. A co za tym idzie, rozgrywka jest dosyć trudna i trzeba naprawdę się przyłożyć, ażeby wyjść cało z niejednej potyczki. Osobiście denerwuje mnie, że każdy udany atak potwora nie pozwala nam na wykonanie ataku (tak jest przynajmniej w kwestii grania wojakiem), co w przypadku kilku bestii stwarza poważne zagrożenie. Jest to swojego rodzaju utrudnienie, ale na szczęście nasz pozytywnie zakończony atak uprzykrza życie poczwarze ;) Wracając do bohatera, to jedyne umiejętności specjalne jakie posiadają na dzień dobry to: przeładowanie laski u maga, naprawa u wojownika oraz rozbrajanie pułapek łuczniczki. Oczywiście nie przeszkadza to w możliwości nauczenia się kilkunastu zaklęć ze znajdywanych czy kupowanych u Adrii ksiąg - o ile ma się na tyle punktów magii i many.
Póki co dotarłam do 13 poziomu podziemi i muszę przyznać, że był to nie lada wyczyn :P Zwykle grając w tego typu RPG akcji po prostu przebijam się postacią cały czas do przodu nie główkując nad napotykanymi wrogami. Hordy przeciwników nie robią na mnie wrażenia. A w przypadku Diablo jest inaczej. Muszę dobrać odpowiednie zaklęcia (na ubogą kieszeń wojownika), uważać na ilości paskud w okolicy i często pomykać do miasta by naprawić ekwipunek, albowiem zepsuty się rozpada i... bezpowrotnie go tracimy xD
No nic, kończę swoje wypociny i dalej szukam sposobu na robienie screenów z tejże gry - Fraps nie do końca działa >.<
Cya!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















