Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strzelanka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strzelanka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 lipca 2016

Borderlands

        Hm, zaczęłam gustować w niebanalnych strzelankach. Szczególnie jeśli mają one w sobie jakieś elementy gatunku RPG, a jeszcze lepiej, jak są zdrowo porąbane i dają niesamowitego kopa rozrywkowego. No właśnie, to jest najlepszy opis gry, jaką jest właśnie Borderlands - kolejny tytuł dorwany na przecenie, bo "może kiedyśtam zagram" xD I przez to ogarnianie właśnie muszę dorwać Pre-sequel, bo tylko jego mi jeszcze brakuje, a nie wątpię, że będzie równie dobry jak początek serii :D Eeeee, to właśnie Pre-sequel ma być początkiem początku... nieważne, wróćmy jednak do pierwszej części serii, bo jest nieprzyzwoicie wciągający ^^

PLUSY:
  1. Grafika - jak na grę z roku 2009 Borderlands trzyma się naprawdę świetnie, zapewne dzięki temu, że stanowczo odbiega od standardowych opraw wizualnych, co jest gigantycznym plusem. Komiksowy cel-shading świetnie oddaje czarny humor i klimat wyjałowionej, bezwzględnej planety, a ponadto pozwala odpocząć od bajkowych lub przeciwnie - zbyt poważnie "ozdobionych" tytułów.
  2. Muzyka - czy tylko mnie się wydaje, że brzmi nieco jak ze starych, dobrych westernów? :D Przemyślana nuta, wpasowana w otaczające nas pustkowia i prerie, raz po raz pobudzająca krążenie podczas poważniejszych starć, niejednokrotnie ciesząca ucho podczas przemierzania bezkresów Pandory. Jeżeli ja już coś nucę pod nosem, to znaczy że to jest dobre :D
  3. Klimat gry - science fiction, postapokalipsa, obcy i nieprzyjazny świat planety Pandora, jałowe pustkowia, kompletna beznadzieja i jeden jedyny cel przyświecający bohaterowi, to jest to, czego właśnie potrzebuję do szczęścia :D Borderlands to jeden z tych tytułów, które potrafią spełnić oczekiwania gracza :)
  4. Fabuła - spotkałam się już z komentarzami, że ta gra nie ma fabuły, albo jest ona jakoś nieznośna i szczątkowa... serio? Szczątkową fabułę to ma Serious Sam, a żadnej to w Counter Strike'u nie uraczymy. Borderlands ma bardzo ciekawy jak na strzelankę wątek fabularny: słynna Krypta na planecie Pandora otwiera się raz na 200 lat, co w odpowiednim czasie przyciąga niezliczone ilości poszukiwaczy pragnących zgarnąć legendarne skarby. Jak łatwo się domyślić, wielu poszukiwaczy staje się zwykłymi bandytami. Albo łupem bandytów. I tak oto poznajemy nowych NPC pragnących z nami współpracować, zdradzić albo zabić. Albo i to i to i to na dodatek. W sumie w tego typu grach chodzi o masową wyrzynkę przeciwników, a nie lukrowane historie i bogate wątki xD
  5. Interfejs - najlepszy jest samouczek interfejsu gracza, przedstawiany przez sympatycznego robota n samym początku przygody, a raczej jego wykonanie i zgrabne wplątanie w świat gry :) Rzadko się zdarza, by twórcy zajmowali sobie tym głowę i czas, a jest to bardzo urokliwy i doceniany przez graczy zabieg.
  6. Bohaterowie - miło jest wybrać postać, która najbardziej nam odpowiada, szczególnie, że mam na tym punkcie jakieś natręctwo, bo bardzo sceptycznie podchodzę do tytułów z narzuconym bohaterem, u którego nie mogę wybrać płci czy wyglądu. W przypadku Borderlands mamy czterech protagonistów: syrenę Lilith, Rolanda żołnierza, Mordecai'a łowcę oraz Bricka... Bricka ^^ Każde z nich posiada unikalne umiejętności, preferuje inną broń i jest tak sympatyczne, że trudno ich wszystkich nie polubić. W sumie jedyne co można zmienić to kolor przyodziewku, ale i tak jest to więcej, niż oferują standardowi przedstawiciele tego gatunku.
  7. Elementy RPG - statystyki bojowe naszej postaci rosną w miarę jak używamy danego rodzaju broni, np. przyspieszone przeładowanie lub mniejszy rozstrzał. Od piątego poziomu bohatera otrzymujemy natomiast po punkcie umiejętności, które możemy rozdysponować w drzewkach umiejętności specjalnej. Pozwala to na dopasowanie postaci pod swoje preferencje zarówno w grze jednoosobowej, jak i pod grę z innymi graczami.
  8. Mody, tarcze, granaty, artefakty - gra oferuje także kilka modyfikatorów wpływających na zdolności naszej postaci. Mody wpływają na zdolności bojowe i bonusy dla drużyny, tarcze mogą nas leczyć i osłaniać w większym lub mniejszym stopniu, modyfikacje granatów pozwalają na dostosowanie ich w zależności od potrzeb (leczące, przylepne, teleportujące itd.) oraz artefakty, bardzo rzadkie modyfikatory na stałe podłączane do naszej umiejętności specjalnej, dodające obrażenia od żywiołów. 
  9. Wszechobecny czarny humor - ta gra się aż o to prosi i naprawdę nie wyobrażam sobie, żeby miało tego zabraknąć w całej serii xD
  10. Dzień i noc - płynne przejście między porami dnia i nocy jest zawsze mile widzianym dodatkiem, wskazującym że twórcy mają się czym chwalić :P
  11. "Claptrapy" - czyli urocze, głupiutkie roboty służące za pilotów podróży, strażników, pomoc i inne, mniej przyjemne wcielenia. bardzo ubarwiają rozgrywkę, zwiększają ekwipunek i umilają czas spędzony w grze :P Poza tym są słodko bezużyteczne xD
  12. Pojazdy - ciarki mnie przechodzą jak mam prowadzić maszynę w grze. W Borderlands o dziwo sterowanie jest przyjemne i proste jak pożycie pantofelka, aczkolwiek sprawia mi frajdę i nie mam za bardzo ochoty rozstawać się z moim rejserem ;) Ponadto dochodzą tu walki za kółkiem rodem z Mad Max'a i jestem bardzo kontent :D
  13. Second Wind - czyli druga szansa podczas otrzymania śmiertelnego ciosu. Zanim nasz bohater wykrwawi się na amen, dostaje możliwość wykupienia sobie życia cudzym - wystarczy zabić kogokolwiek i już z pełną tarczą ruszamy do ponownego starcia. O tyle wygodne, że nie trzeba często okupować swego żywota dolcami ;)
MINUSY:
  1.  Intro reklamowe - jedyne co mi działa w całej grze na nerwy, to brak możliwości wyłączenia całego tego reklamowego intra twórców i sponsorów, przez co trzeba czekać dość długo na wejście do gry. Oczywiście, można pogrzebać w grze i kodach i to usunąć, ale twórcy powinni byli o to zadbać ze swojej strony.

poniedziałek, 30 maja 2016

Left 4 Dead 2

        Pierwsze podejście na singlu zmusiło mnie do odpuszczenia sobie tego tytułu na ponad dwa lata, niestety koszmarnie mnie nużył i nie miał w sobie nic pociągającego. Powróciłam do niego za sprawą Nethey'a i Patera - i tym razem zostałam w grze aż do samego jej końca :D Znudzenie wzięło się z gry z wirtualnymi kompanami, podczas gdy w kooperacji Left 4 Dead 2 ujawnia w pełni cały swój growy potencjał, okazuje się nie lada wyzwaniem i wymaga sporej elastyczności jak i współpracy graczy - sumując to wszystko, nie ma nudy. A napiszę nawet inaczej: dzieje się czasem aż za dużo! Na pewno będę dobrze wspominać Nethey'a zbierającego wszystkie butle z gazem, kanistry z paliwem czy co tam jeszcze wybuchowego i detonującego je strzałem z broni (o ile uda mu się trafić) xD No i oczywiście nie zapomnę o Jedynym Bezpiecznym Miejscu na Ziemi, czyli toitoiu/wychodku, w którym Pater i Nethey zamykali się co rusz, a raz nawet nadgorliwcy zablokowali xD

PLUSY:
  1. Kampania - podzielona na kilkanaście scenariuszy zgrabnie, aczkolwiek luźno ze sobą połączonych. W tym tytule nie uraczymy konkretnej fabuły, nie dowiemy się jak powstali Zarażeni, ale za to zostajemy standardowo wyrzuceni na jakimś niemrawym zadupiu pośród szalejącej hordy zombie, zmuszeni do radzenia sobie z kiepskim sprzętem pod ręka i zaufaną ekipą. W każdej części chodzi tylko o nasze przetrwanie i ucieczkę zarażonym poczwarom, co samo w sobie jest emocjonujące i podnosi ciśnienie, a nie raz wymaga pomyślunku i pełnego skupienia... albo brutalnego, bezmyślnego wyrąbania sobie drogi do bezpiecznego schronienia :D
  2. Muzyka - jedyna poznaka nadciągającej zadymy xD Mocna, pobudzająca, jednakże zanikająca gdzieś w tle przy zbyt dużym natłoku wydarzeń. Albo to ja przestawałam się na niej skupiać. Jak by nie było trzeba przyznać, że tworzy ponury i nastrojowy klimat, ale jednym tonem potrafi też podnieść poziom adrenaliny ;)
  3. Kooperacja - w tej grze w pojedynkę jesteś martwy, tylko pełna współpraca i zgranie z towarzystwem może zapewnić ci przetrwanie. O ile oczywiście cię nie olewają i zostawiają w tyle, a sami wyrywają do przodu i ściągają uwagę hordy... ;) Left 4 Dead 2 ma bardzo rozbudowany tryb kooperacji, w którym specjalni zarażeni zwykle odbierają kontrolę nad postacią, a tu pomoc towarzysza w naszym ocaleniu jest nieoceniona. Wielokrotnie się zdarza, że kilku specjalnych atakuje na raz kilka postaci i tu zaczynają się schody.  Ponadto można przekazywać sobie przedmioty, leczyć się, wznawiać pracę serca, wciągać znad przepaści i chronić przed upadkiem, osłaniać itd. Powinnam tez wspomnieć, że działa tu przyjazny ogień, o czym w największych zadymach lepiej pamiętać.. ^^" ("Excuse me, excuse meee" - Coach/Pater)
  4. Multiplayer - to nie jest mój konik, ale niewątpliwie jest to duży plus gry, gdyż tryb multiplayer przybiera tu wiele form. Jedną z najciekawszych jest chyba ta, w której możemy opowiedzieć się po stronie specjalnych zombie lub ocalałych ludzi. Zagranie jako najbardziej upierdliwy specjal, czyli Jockey, mogłoby być interesujące... xD Osobiście nie grałam, bo nigdy nie byłam fanką trybów PvP, ale ze znajomymi można się fajnie pobawić ;)
  5. Rozwałka - kiedy myślę "horda", wyobrażam sobie całą masę, wręcz mrowie stworzeń. W tej grze jest ich dwukrotnie więcej, doliczając drugie tyle specjalnych zarażonych upierliwców. A czasami słowo "horda" oznacza niekończący się potok zombie, przed którymi uratować nas może tylko i wyłącznie makabryczna ucieczka. A ile przy tym jest krwi, okrzyków między graczami, eksplozji, hałasu i wymachiwania maczetami to po prostu nie zliczę. A cisza bywa bardziej przerażająca od hałasu...
  6. Dynamika - chociaż część opisałam już powyżej, to gra zasługuje na wyróżnienie tego aspektu. Dynamika jednak nie ma na względzie tylko wybuchów i zaciętej walki, ale także sam system gry. Gracze muszą być w ciągłym ruchu, osłaniać się, nie stać w miejscu. Zatrzymywanie się na dłużej jest niebezpieczne, a pewne zachowania i wydarzenia potrafią przywołać miażdżącą ilość zombiaków (ach te samochodowe alarmy...). Nawet zbyt długie poszukiwanie przejścia obfituje w kolejne fale coraz liczniejszych zarażonych, a amunicja nie jest nieskończona. 
  7. Interfejs - jest bardzo minimalistyczny, przejrzysty i wyjątkowo wygodny w swojej prostocie. Generalnie to tylko panel broni i paski życia graczy, przez co spokojnie można skupić się na wydarzeniach na ekranie komputera i równocześnie szybko, bez strat dla samych zainteresowanych, oceniać stan kompanów i amunicji.
  8. Bohaterowie - generalnie do dyspozycji w grze jest osiem różnych postaci, z czego połowa z nich dostępna w kilku scenariuszach, a reszta w pozostałych. Niestety nie posiadają żadnych specjalnych zdolności przypisanych do konkretnych osób, a jedynie są jakby wcieleniem gracza w przedstawianej historii. Troszkę szkoda, ale pozwala to uniknąć awantur o wcielenie się w daną osobę :D Postacie pomimo tych braków są bardzo sympatyczne i całkiem miło słuchało się ich dialogów czy reakcji na zachowania innych graczy. Także rozwiązania graficzne stoją na wysokim poziomie, co widać po gestach i mimice postaci.
  9. Specjalni zarażeni - menażeria najbardziej upierdliwych i najsilniejszych zombie w grze. Każdy z nich ma indywidualną zdolność do wyeliminowania gracza z akcji, jak choćby wskakiwanie Jockey'a na głowę, rozrzucanie wszystkich dookoła w wykonaniu Tank'a czy pętanie jęzorem przez Smoker'a. Ale wydawane przez nich dźwięki działają na korzyść graczy i w chwilach spokoju pozwalają na wytropienie i szybką eksterminację bogato uposażonych zarażonych.
  10. Ekwipunek - podobnie jak interfejs, sprzęt naszych postaci jest bardzo minimalistyczny. W sumie czy da się przetrwać apokalipsę zombie taszcząc ze sobą cały arsenał wyszukanych broni, medykamentów i bomb? Nie, ta gra stawia na częściowy realizm, tu musimy być mobilni i radzić sobie tylko z bronią dystansową i do walki wręcz, paczką amunicji, granatem, apteczką i wspomagaczem. Resztę ze smutną miną pozostawiamy na zmarnowanie w obozie, do którego już nigdy nie wrócimy.
  11. Warunki atmosferyczne - ulewy, które zagłuszały dźwięki wydawane przez zarażonych, porywisty wicher, który nie pozwalał na szybkie przemieszczanie się, a w pewnym momencie nawet i potężny sztorm, przez który nie widziało się nawet czubka własnej lufy nadawały grze swoistego realizmu i wzmagały czujność graczy, bowiem wtedy najbardziej stawali się narażeni na atak i mieli zmniejszone szanse na szybkie ocalenie przyjaciela. Bardzo ujmujący aspekt gry.

wtorek, 10 maja 2016

Serious Sam HD: The Second Encounter

        Druga odsłona kultowej strzelanki w wersji HD wniosła dosyć sporo do uniwersum naszego poważnego bohatera. Nie spodziewałam się tylu zmian, ale przyznać muszę, że są bardzo na plus, a sama gra nie straciła nic ze swojego pierwotnego klimatu. No, może poza drobnymi przypadłościami jakich za wiele nie uraczyłam w starszej wersji, ale mimo wszystko grało mi się równie dobrze co lata temu. Ech, stare dobre czasy... ;) 

PLUSY:
  1. Odświeżone modele - oj tak, miło jest popatrzeć na starych parszywców w nowych łaszkach, tym bardziej, że wyglądają teraz o wiele bardziej parszywie :D Pominę tutaj Zumb'ula, którego poprzedni wygląd był absolutnie inny, bardziej pasujący do wydawanych dźwięków i nazwy. Aktualnie wygląda jak ropucha, chrząkająca i smarkająca ropucha :/ Reszta na szczęście pozostała w swoich standardowych ciałach, tyle że odpowiednio upiększonych ^^
  2. Grafika -  po pełnym liftingu tytuł prezentuje się świeżo, rześko i czarownie, a przy tym nie traci nic ze swojego standardowego odpowiednika. Zauważyłam kilka nowinek w świecie (pierdóły typu ołtarzyki, rzeźby, malunki itp.) oraz niemiłych niespodzianek, takich jak ścięcia podłoża czy przejścia kolorów. Ale generalnie jest bardzo na plus, cieszy oko :D
  3. Muzyka - w całej serii poświęconej Poważnemu Samowi muzyka zawsze wpadała mi w ucho i powodowała niejednokrotnie radosne przypływy adrenaliny. Cieszy mnie fakt, że i w tej części nie uległa zmianie, a jedynie została rozkosznie poprawiona w taki sposób, aby oddać jak najwięcej szczegółów i dźwięków, nie zatracając przy tym odgłosów otoczenia i przeciwników. Ponadto warte odnotowania są mocniejsze kawałki podczas nieco trudniejszych starć ;)
  4. Wujaszek Sam - stary, dobry, Poważny Sam i jego poważne poczucie humoru podczas poważnego rozgwizdywania mało poważnych przeciwników - uwielbiam! Sam także otrzymał nowe wcielenie, lepsze od kwadratowoszczękiego poprzednika (brzydki, aczkolwiek urzekający), ale twórcy postanowili pozostawić głos z poprzedniej części - i chwała im za to ^^ Muszę przyznać, że mimo gatunku gry, w którym główny bohater jest tylko i wyłącznie narzędziem do wybijania kolejnych hord przeciwników, Serious Sam posiada swojego rodzaju charyzmę i nie chodzi tu tylko o cięty język. A może to moje naleciałości ze szczęśliwego dzieciństwa spędzonego nad krwawym gromieniem sług Mentala każą mi tak uważać..? ^^"
  5. Rodzaj krwi - zielona, czerwona, hipisowska, dziecinna albo jej brak, jak kto woli. W żadnej poprzedniej części nie znalazłam krwi dla dzieci i skusiłam się na jej wybranie. Ku mojemu zaskoczeniu przeciwnicy tryskali wielokolorowymi gwiazdkami i pozostawiali po swoich nic nie wartych ciałach lizaki i cukierki o.O Powaga sytuacji zachowana :D
  6. Boss fight - każdy z trzech etapów podróży w czasie posiada na zakończenie sztampowy już poziom z najsilniejszym spośród wszystkich przeciwników. Mamy więc Kukulkan'a, Exotech Larwę oraz Mordekai'a, którzy może i nie należą do najtrudniejszych, ale nierzadko otaczają się obstawą złożoną z maksimum upierdliwych przeciwników. Czyli tym, co najbardziej uwielbiam w tej grze :D Pozostaje tylko z przyjemnością kąsać bossa i rozwalać, rozwalać, rozwalać resztę!
  7. Zmiany w power up'ach - w sumie czysta kosmetyka, ale i tak polepsza wizualnie grę. Wiadomo kiedy mamy na sobie jakie wzmocnienie, a kiedy się ono wyczerpuje, dzięki czemu w całości można skupić się na najważniejszej przyjemności płynącej z gry. I tak oto Poważna Siła pokrywa naszego bohatera ogniem (ekran też jest uroczo ozdobiony), Niezniszczalność pozwala szaleć żywym złotem a Poważne Przyspieszenie... czy ja wiem? :D Zawsze jak go używałam, nie było czasu na zastanawianie się nad tym xD
  8. Nowinki, ciekawostki, pułapki - nie samym rozwalaniem człowiek żyje, dlatego też druga odsłona serii obfituje w liczne sekrety oraz masę pułapek gotowych rozsmarować, przebić, zmiażdżyć czy w jeszcze inny sposób zaszkodzić naszemu dzielnemu poważniakowi. A wracając do sekretów, to znajdziemy zarówno te banalne, jak i wymagające od gracza ogromnych pokładów cierpliwości. Osobiście nie zdobyłam jednego w całej grze i niezmiernie mi za to wstyd >.< Ale się poprawię :P
  9. Rozwałka! - kwintesencja całej gry. I to by było na tyle, bo kto grałby w Serious Sam'a, gdyby nie setki tysięcy złodupców pragnących najechać Ziemię? No dobra, setki tysięcy złodupców, którzy już podbili Ziemię... ale jak to wspominałam w notce na temat pierwszej części HD: jest to naprawdę świetny sposób na relaks albo odreagowanie po ciężkim dniu :D Niewiele myślenia, masa do roboty - i o to chodzi!
MINUSY:
  1.  Optymalizacja - tak ogromnego spadku FPSów na maksymalnej grafice nie widziałam od czasów... hmm... nawet niesławna Inkwizycja mi tak nie ścinała na ultra o.O No niestety, nie mając ultra sprzętu, nie pogramy w ładniejszej oprawie niż "high".
  2. Polonizacja - komuś się chyba nie chciało. Albo zapłacili mu za połowę. Albo nie wiem. Ale wiem, że polonizacja została zrobiona z deczka po łebkach, a świadczy o tym spora ilość tekstu w języku angielskim przy polskiej lokalizacji gry xD Generalnie przy znajomości angielskiego taki błąd nie przeszkadza, ale jako zwolenniczka robienia wszystkiego porządnie i do końca, jestem zbulwersowana. 
  3. Sekrety - całkiem miła rzecz w grach, ale jak nie jest frustrująca i upierdliwa. A tych niestety w wersji HD jest całkiem sporo i naprawdę potrafią podnieść ciśnienie. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i przy odrobinie samozaparcia da się je wszystkie zdobyć. Ale mi się nie chciało robić tego na czas...

niedziela, 21 lutego 2016

Serious Sam HD: The First Encounter

        Ogromną przyjemnością była dla mnie możliwość zagrania w odświeżoną wersję strzelanki, w którą zagrałam jako pierwszą w swoim dzieciństwie. Jak nie przepadam za tego typu tytułami, tak Serious Sam zapełnił mi czas naprawdę świetną rozrywką :D

PLUSY:
  1. HD - czyli nowa, lepsza jakość gry :D Bardzo ciepło wspominam Serious Sama w wersji pierwotnej, kanciastego i ciemnawego, ale ta odświeżona wersja jest wprost niesamowita. I bynajmniej odgrzewany kotlet nie musi smakować ohydnie, ten ma sporo nowych smaczków ;)
  2. Sam "Serious" Stone - żaden tam wypacykowany diuk czy księciunio z Bronksu... Serious Sam to zwykły facet o niebagatelnym poczuciu humoru, który tekstami zabija tak skutecznie, jak gigantycznymi spluwami wyciąganymi zza pleców xD Uwielbiam gościa za jego prosty image, stereotypowo kwadratową szczękę i w edycji HD za ciekawy tatuaż na ramieniu. No i mega plus za czerwone trampki :D
  3. Styl gry - gra jest po prostu mistrzowsko prosta i epicko głupia, co tu dużo pisać xD Ja niczego więcej nie oczekuję od tytułu, który służyć ma mojemu relaksowi i odpowiadać na potrzebę odprężenia, a Serious Sam z nawiązką  mi tego dostarcza :P 
  4. Lokacje - państwa starożytne od dzieciństwa zaprzątały moje myśli, dlatego też lokacje, które przychodzi Nam zwiedzać w Serious Sam HD: The First Encounter, są tym bardziej atrakcyjne - kto by nie chciał pozwiedzać trochę Egiptu? :D Tak, oczywiście, to tylko gra wzorująca się na klimatach egipskich, ale i tak wymiata pod tym względem. 
  5. Muzyka - oj, dawno już nóżka nie skakała, kiedy uruchamiała się muzyka "bojowa" xD Z przyjemnością przyznaję, że Croteam dopasował rewelacyjnie muzykę do swojego sztandarowego tytułu :)
  6. Arsenał - zaczynając od noża i dwóch koltów, poprzez strzelby, karabiny maszynowe, rakietnice i działka armatnie. Mega różnorodność mega oryginalnych broni wyjmowanych wprost zza pazuchy, eeee, zza pleców pana Sama. Dla każdego coś dobrego, szczególnie zaświadczyć mogą o tym hordy obalonych najeźdźców ;)
  7. Sekrety - generalnie poza samymi znajdźkami w formie amunicji, zdrowia czy pancerzy nie dają one nic poza punktami, aczkolwiek radość płynąca z wypełnienia co do joty statystyk jest bezcenna :D A poza tym, zdarza się kilka naprawdę ciekawych sekretów związanych z twórcami gry ;)
  8. Przeciwnicy - nigdy nie lubiłam strzelanek, ponieważ zawsze strzelało się do ludzi... a po co strzelać do ludzi, skoro można mieć od tego potwory? xD Tym bardziej, że jest ich mrowie, modele są bardzo oryginalne i zróżnicowane, o unikalnych umiejętnościach... no to po co jacyś nudni ludzie do tego ^^
  9. Finałowa walka - zawsze była dla mnie niesamowicie trudna, nawet na poziomie trudności Turysta... ale to  było lata temu, teraz za pierwszym razem bez większych ceregieli skopałam Ugh-Zanowi III tyłek :P Sama walka jest o tyle ciekawa, że nie skupia się wyłącznie na natrzaskiwaniu potworowi ile wlezie amunicją, ale także i na podstępie. Broń rozpocznie, a koordynacja i szybkość dokończą sprawę :)
MINUSY:
  1.  Steam'owe osiągnięcia - dla mnie to olbrzymi i w sumie jedyny minus, albowiem nie jestem, nie byłam i nie będę raczej miłośniczką starć PvP... a około 90% osiągnięć do zdobycia ogranicza się właśnie do tego trybu gry :<

poniedziałek, 28 lipca 2014

Serious Sam II - oceny

     Na tej serii właściwie się wychowałam, choć ten tytuł nie zalicza się do moich sentymentalnych ulubionych pozycji. Jednakże, Serious Sam Stone daje ostro czadu :) Yeah, f*ck te gay prince Duke Nukem xDDD Serious Sam Forever!

PLUSY:
  1. Grafika - niesamowicie klimatyczny wizualny odskok od poprzednich części gry odświeża serię i pokazuje, że bajkowy klimat służy nie tylko dzieciom.. ;)
  2. Humor - cała seria z niego słynie, dlatego jak mogłoby zabraknąć sporej dawki i w tej części? :D Uwielbiam gry na luzie xD
  3. Interakcja - nowość w serii, można teraz unosić, przestawiać i rzucać przedmiotami :D Niby głupota, a jednak cieszy (szczególnie podczas siłowania się z innym graczem albo przestawiania go przedmiotami) :P
  4. Pojazdy i wierzchowce - szybsze poruszanie się po mapie, potężniejsze uzbrojenie machin, urozmaicenie rozgrywki i fajna zabawa z innymi graczami ^^
  5. Lokacje - naprawdę świetnie obmyślone, niebanalne i z pomysłem :) Tego oczekiwałam od Croteam i ich inwencji twórczej :D
  6. Ciąg serii - dla mnie jest dużym plusem spotkanie wrogów czy postaci z poprzednich odsłon nieważne w jakim gatunku gry. No i SS II daje pod tym względem radę (choć wiele zmian wprowadzonych do modeli znanych i rozpoznawanych przeciwników mogli sobie darować...).
  7. Rozpiernicz - taaaaaak, stara, dobra nawalanka :3
  8. Muzyczka - czasem zdarzy mi się jeszcze zanucić poszczególne motywy xD
  9. Bossowie - jeśli wydaje Ci się, że samą bronią zdziałasz wszystko, to możesz pakować manatki i wracać do innej gry. Na bossach jednak trzeba ruszyć głową i niejednokrotnie poszczycić się zręcznością :)
MINUSY:
  1.  Multiplayer - pomimo wielu zalet, opcji i udogodnień wciąż pojawiały się błędy, np. jeden wierzchowiec na kilku graczy. No i grając postacią kobiecą wciąż miałam głos Sam'a - ok, jak obrywała to jednak sapała po babsku >.<
  2. Przynudza - czasem misje tak mi się dłużyły a przeciwnicy byli tak upierdliwi, że nerw brał...