Pokazywanie postów oznaczonych etykietą World of Warcraft. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą World of Warcraft. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 kwietnia 2017

Flying in Broken Isles

         Od momentu wyjścia patcha 7.2.0. w World of Warcraft minęło trochę czasu. Równe "trochę" zajął mi kurs na "prawo latania" w Broken Isles. Jednak nie ma tego złego, czego Katt by nie osiągnęła przy odrobinie samozaparcia, cierpliwości i chęci - tak oto w dniu dzisiejszym zostałam szczęśliwą posiadaczką, a raczej mam wyjątkową (wielu graczy jeszcze podróżuje drogą lądową) możliwość wędrowania po krainach dodatku drogą lotniczą. 
www.wowhead.com/flying - świetny sposób na kontrolowanie postępów
        
        Muszę przyznać, że Broken Isles z lotu ptaka wyglądają fascynująco, nie wspominając już o dużo szybszym wykonywaniu World Questów. Bądź co bądź, warto było poświęcić czas :) Teraz bez przeszkód mogę szkolić kolejne postacie :D
Po usprawnieniu Feral Druida moja mainka wróciła w pełni do łask :D

        Tak swoją drogą, gra hilerkiem coraz lepsza...

piątek, 7 kwietnia 2017

Long time no see...

        Doba ma stanowczo za mało godzin. W sumie, gdyby doba miała ponad 24h, to i tak ponad 8h spędzalibyśmy w robocie, więc konkluzja nasuwa się sama - doba ma za mało godzin na życie >.< Nie, ja w pracy nie żyję, a przynajmniej nie w godzinach 9:00 - 17:00 :D Mniejsza o, znów marudzę i sypię dygresjami, a przecież tak długo mnie tu nie było. Haha, w sumie co z tego. Ej, chwila, mam napisać coś konkretnego a znów jadę jak druid po ziołach. Albo po zioła. Zależy czy druid jedzie, czy na czym jedzie. Za dużo czasu spędzam w towarzystwie dwóch niereformowalnych osobników, z czego jeden za kilka miesięcy będzie już moim mężem-osobnikiem. Świrki kompletne. Świrki do grania. Dobre świrki do belfowego party :3 
Macie chmurki, Świrki, wiem że to uwielbiacie, choć zawsze mnie wyzywacie :P

        No więc wydało się, za trzy miesiące wychodzę za mąż. W sumie żadnej zmiany nie czuję (dojdzie  wtedy też i tatuażyk maleńki, ale o nim przy stosownej nocie) :D Zabiera to niesamowite ilości z i tak ubogich pokładów czasu, jakie posiadam. Do tego końcówka remontu - malowanie, kładzenie paneli, meblowanie i mieszkanie. Też pozbawia mnie znacznych ilości wolnego. Robota - w sumie mogę te okresy dzienne wyciąć z życiorysu przy takim bossie. A tu jeszcze Legion trzeba odeprzeć, szmaty na lato nowe kupić, kompa odświeżyć (chyba pójdzie po całości...), poczytać coś sensownego... 
        W sumie pewnie dlatego mój blog umarł na jakiś czas - Legion wessał mnie praktycznie od grudnia. Mamy kwiecień. Ładny wynik - prawie 5 miesięcy z jedną grą ogrywaną niemal codziennie. Efektem tego jest olewanie innych tytułów, zaś to ciągnie za sobą pustki na blogu - nie mam o czym pisać, bo ile o WoW'ie można pisać xD Ale chyba zacznę, bo Walnięta Trójca szaleje w najlepsze xD

Nethey, wspaniałe wspomnienia, nieprawdaż..? Szybko na szczęście nie wrócą! XD

        Kobita gra chopem, a chopy kobitami, ach te realia gier MMO xD Pierwszy raz zaczęłam grać healerem (wreszcie ma kto mnie chronić :P) i muszę przyznać, że to znacznie lepsza zabawa, niż się spodziewałam ("Pater! K**wa! Wyłaź z tego!" - "Healer noob!"). Szczególnie kiedy poznałam zawiłe arkana zdolności leczniczych! No, w sumie mały addon i kilka skilli do opanowania. I zdolność przyjmowania całego rejdża i hejtu, kiedy to party daje tyłka, DPS jedzie z pullem, albo tank zgarnia całą mobią społeczność dungeona i zwala na biednego medyka niedostatek kompetencji xD Well... leczenie to cholernie poważna i odpowiedzialna rola w drużynie... w końcu to healer decyduje, kogo leczyć, więc dbaj o hilera swego, bo możesz dostać gorszego! ;P

Cała prawda o leczeniu w MMO... smutna, ale wygodna :D

poniedziałek, 13 czerwca 2016

World of Warcraft: Legion - pierwsze spojrzenie (wersja beta)

        Na samym początku od razu zaznaczam, że nie będę tu robiła aktualnej listy błędów i niedociągnięć, bo jak sama nazwa "Beta" wskazuje, jeszcze ich wiele tutaj znajdziemy ;) Jest za to trochę nowinek i ciekawostek z najnowszego dodatku do klasyki MMO - World of Warcraft. Nie mogłam się już doczekać, aż światło dzienne ujrzy część poświęcona największemu zdrajcy Azeroth, Illidanowi oraz łowcom demonów, których naprawdę długo już brakowało w tym świecie.
        Kreator postaci w przypadku łowców demonów jest bardzo urozmaicony i nie ogranicza się już wyłącznie do zmiany kilku podstawowych cech jak włosy, twarze, kolory czy dodatki. Gracze otrzymają możliwość wyboru kształtu rogów, opaski, kształtu i kolorów tatuaży, ponadto znajdziemy nowe skórki - ale to wszystko za cenę ograniczeń rasowych. Tylko elfie rasy będą miały możliwość powstania jako łowcy demonów, w sumie logiczne, aczkolwiek gdyby nie wyraźny podział na frakcje, mogłyby to być tylko nocne elfy. Miałam dylemat kim rozpocząć przygodę przez wzgląd na lojalność wobec Hordy, ale nocne elfy przeważyły szalę, z czystego sentymentu ;)

         Jak było w przypadku Rycerzy Śmierci we Wrath of the Lich King, tak i tutaj rozpoczynamy zabawę postacią na wysokim poziomie, aktualnie jest to 98 lvl, podczas gdy maksymalny osiągalny poziom podniesiono do 110. Czyli do roboty trochę mamy :D No i całkiem udany wierzchowiec na prawie dzień dobry xD Zaczynanie gry na wysokim poziomie nie jest dla mnie przyjemne, ponieważ lubię poznawać postać praktycznie od zera i chociaż w przypadku Legionu mamy okazję na zapoznanie się z naszą postacią i wachlarzem jej zdolności, to mimo wszystko mnie psuje to zabawę ^^"
         No właśnie, zdolności - te są bardzo ciekawe. Teraz każdy łotrzyk i koci druid będzie mógł robić w gacie na polach bitew, ponieważ ich niewidzialność trafia na barierę nie do przebicia. Łowcy demonów mają zdolność wykrywania życia, co uczyni ich naprawdę niebezpiecznymi dla pewnych klas. Do tego dochodzi trochę agresywnych umiejętności AoE, mobilność w walce, trochę self buffów podnoszących uniki i obronę i co tam jeszcze. Grałam raptem kilka godzin, niewiele miałam okazję poznać, ale jak na pierwsze wrażenie to i tak dostałam całkiem sporo ;)
        Na zdjęciu obok można podejrzeć efekt umiejętności AoE Eye Beam (lasery z oczu, no cóż... ^^"), podczas którego nasz bohater zmienia się na czas trwania umiejętności w demona. Ooooch, sam demon we własnej osobie także będzie, nie ma się co martwić.

         No właśnie, kolejna przyjemnostka w nowej klasie to możliwość chwilowej przemiany w demona, która znacząco wpływa na statystyki i umiejętności naszego łowcy. Krótko trwa, długo się ładuje, ale potrafi uratować tyłek w kryzysowych sytuacjach ^^"




        Dobra wiadomość dla leniwych graczy, którzy mają dosyć wbiegania na pagórki i zeskakiwanie z gór z ryzykiem zaliczenia zgonu. Dzięki demonicznym skrzydłom możemy swobodnie szybować z wysokich szczytów bez ryzyka utraty życia, natomiast podwójny skok umożliwi bezstresowe wspinanie się na wzniesienia bez obierania okrężnej ścieżki. W wielu przypadkach w fabule wykorzystanie tych bonusów jest wymagane do wykonania niektórych misji, ale jest to o tyle urozmaiceniem, co przyjemnością :)

         Jak już w każdym dodatku przystało, do dyspozycji graczy oddana została nowa kraina - the Broken Isles. Tu chyba za wiele nie trzeba tłumaczyć, poza tym jeszcze nie miała okazji pobiegać sobie po niej dla przyjemności - kampania zabiera praktycznie cały mój czas w grze ^^ Ale wiem, że poziomy przeciwników w nowych lokacjach skalują się do poziomu postaci, a mnie się ten pomysł bardzo podoba, w sumie jest to odświeżenie tematu eksploracji :)
         Blizzard rozwiązał też problem transmogryfikacji przedmiotów, które dotychczas trzeba było upychać gdzie się da, albowiem posiadanie ich fizycznie było konieczne do przerobienia przedmiotu. Teraz wystarczy, że znajdziemy jakikolwiek przedmiot, a jego wygląd zostanie dodany na stałe do nowej zakładki w "Kolekcjach" o nazwie "Wygląd". A to oznacza dużo miejsca w banku depozytowym :3
 
         Fabuła w kampanii jest jak dla mnie odrobinę przegadana, szczególnie kiedy mamy do czynienia z Khadgar'em, aczkolwiek wątek główny łowców demonów robi wrażenie. Znów spotkamy starych złodupców, znów znajdziemy niespodziewanych sojuszników i poza nową krainą, podziemiami, raidami i PvP tak naprawdę niewiele się zmienia. Co dla mnie jest in plus, rdzeń pozostaje ten sam, a świat cały czas się rozwija.

            Zdobycie pierwszego przedmiotu legendarnego w grze to chwile chwały i radości :D Bardzo przyjemnie zrobiono system przedmiotów legendarnych, które możemy rozwijać na swój własny sposób. Oczywiście jeszcze do tego nie doszłam, ale przedmiot jest, umiejętność dawana przez niego jest, chęci są, to czas ruszać i odkrywać dalej :)




       
      

piątek, 10 czerwca 2016

Warcraft: Początek

        Czekajcie, czekajcie, niech no trochę ochłonę, tak na świeżo to delikatnie ujmując ciężko pisać...Ok, dobra, zaczynam. Po pierwsze pojęcia nie mam, za co film Warcraft dostał tak niskie noty, kogoś chyba ból dupy ścisnął, że wyszło lepiej niż sądzili. Albo nie zna uniwersum, albo nie grał w żadną z gier albo po prostu ma wymagania większe niż istnieją możliwości. Ta produkcja jest po prostu wyczepiście zajebista! I nie, bynajmniej nie piszę tego jako fanka Blizzard'a, miłośniczka Warcraft'a czy maniaczka czego tam jeszcze z nimi i fantastyką związanego. Film zrobił na mnie po prostu ogromnie pozytywne wrażenie, zapewne nawet jakbym nie znała Warcraft'a, to by i tak przypadł mi do gustu.

        Gra aktorska wypadła widowiskowo, szczególnie że aktorzy wcielający się w skórę orków łatwo nie mieli. Zero sztuczności, żadne maski, absolutny brak plastiku, gumy czy lateksu, jakby postacie zostały stworzone w całości przez ekipę Blizza, albo inaczej... jakby byli realni. Mimika, gesty, doskonale oddane emocje, nie ma się wręcz do czego przyczepić. Bohaterowie oddani tak pieczołowicie, że czułam się, jakbym znała ich od lat (w pewnym sensie znam ich od lat), ponadto broń i pancerze żywcem wyjęte z doskonale znanych gier, ale bez zabawkowej sztuczności. Swoją drogą miło jest zobaczyć niektóre z postaci w ich młodej wersji :P Nie jestem recenzentką, nie piszę tekstów, ale staram się jak mogę oddać na świeżo to co czuję ;)

        Efekty specjalne... raaaany, magowie rzucający zaklęcia, batalie, mak'gora, latanie, zbroje i pancerze, gryfy, krainy, nawet murlok! Z efektami mocno poszli do przodu, albowiem największy krytyczny krytyk filmowy (nie cierpię filmów, znajduję w nich wszystko co najgorsze i głośno o tym mówię) czyli ja, zauważył tylko jedną, trwającą sekundę scenkę, która bynajmniej nie pasowała. Dla ciekawskich, to rozkazy przy Portalu. Tak czy inaczej, w tym filmie NAPRAWDĘ nie ma się do czego przyczepić. Tak boleśnie rzeczywistego efektu rzucania zaklęć nigdzie nie widziałam, ponadto w scenach bitewnych też trudno doszukać się komputerowych interwencji, czego niestety nie mogę już powiedzieć o Hobbicie, którego tak bardzo lubię. Orcza społeczność wypada nie gorzej niż magowie i wydarzenia z nimi związane - są szczegółowo dopracowani a w każdego pojedynczego osobnika i osobniczkę tchnęli życie, podobnie z ich wilczymi wierzchowcami.

        Niektóre sceny w filmie potrafiły rozbawić widza do łez, o czym świadczyła niemała eksplozja śmiechu na sali kinowej, nie będę wspominała w którym momencie, ale na pewno nikt jej nie przegapi :P Ponadto kilka bardziej wyluzowanych, w sumie życiowych i empatycznych sytuacji także napotkamy, choć naprawdę sporo w tej produkcji smutku, bólu i brutalności. Co poradzić, obecnie istniejąca Horda rodziła się w bólu i cierpieniach, ale Przymierze też nie miało lekko. Może to właśnie dzięki temu jest to produkcja dojrzała i nie do końca przez to łatwa w odbiorze. Jeżeli ktoś zna historię Azeroth, jej bohaterów, wydarzenia oraz ich następstwa, dostanie w kinie wyjątkową historię, którą będzie mógł przeżyć i zrozumieć punkt widzenia obu stron konfliktu, odczuć głębię produkcji.

        Muzyka w filmie obowiązkowo musi być na wysokim poziomie, skoro Blizzard posiada własną symfonię (ale to nie ona tworzyła podkład) :P Ramin Djawadi stworzył piękną, jak nie rewelacyjną oprawę dźwiękową, trzymającą w napięciu, oddającą nastrój sytuacji, wpasowaną w wydarzenia a nawet postacie. Szczególnie motyw przewodni zapadł mi w pamięć, tak bardzo pasujący do Hordy, że wręcz ciarki mnie przechodziły od tych bębnów wojennych ;) Motyw z Wichrogrodu również jest kapitalny, nawiązuje do serii gier, ale mimo to wnosi powiew świeżości, nawiązuje, ale nie zmusza do słuchania tego samego podkładu, co w grze :)

        Reasumując... mój ojciec (maniak filmowy) określa tego typu produkcje mianem "bajeczek", generalnie nie wiem dlaczego, ale pewnie przez wgląd na tematykę fantasy. W przypadku filmu Warcraft: Początek dostajemy bajeczkę, bardzo brutalną bajeczkę o zdradach, przyjaźni, długiej drodze ku zrozumieniu i wiele można by się jeszcze doszukać, ale nie jestem na lekcji polskiego. Nie dajcie się zmylić bezsensownym opiniom mówiącym jak ten film przypomina grę, nie pozwólcie się przekonać, że to wszystko jest w grach i nie ma niczego nowego, ani tym bardziej nie wierzcie, że film jest marnym wymysłem reżysera i Blizzard'a, nic nie wartym i oklepanym. Poczytałam kilka opinii "znaczących" osób w internetach i jestem zażenowana, że gracze i filmowcy mogą takie brednie pisać. Zastanawia mnie, czy oni widzieli więcej niż kilka ujęć produkcji i czy dotarł do nich w ogóle sens wszystkich wydarzeń. Czy oni w ogóle zdają sobie sprawę, że WoW niewiele ma tu wspólnego z filmem? Dla zainteresowanych, film opowiada o początkach całej SERII gier spod szyldu Warcraft. Nie ukrywam, wychowałam się na tym uniwersum, przez pewien okres życia Azeroth było moim prawdziwym domem, a wiele gadżetów z serii zdobi mój pokój i półki, a mimo to byłam w stanie spojrzeć na film jako nową opowieść, a nie "bezlitośnie spłaszczony przez kinowy ekran" produkt (k*rwa serio?!). Tak po prawdzie, czytając niektóre recenzje zaczynam hołdować stwierdzeniu, "kobieto, do garów!"...

niedziela, 4 października 2015

Draenor Pathfinder

        W dniu wczorajszym wreszcie udało mi się zdobyć tytuł Draenorskiego Odnajdywacza Ścieżek, a co za tym idzie... zdobyłam umiejętność przemieszczania się po krainach Draenoru na grzbiecie latającego wierzchowca :D Jakie to cudowne uczucie, szczególnie, że jazda wierzchem po ziemi jest cholernie nużąca i niejednokrotnie problematyczna... :/
       
        W nagrodę, poza możliwością latania przypisaną już do wszystkich postaci na koncie, otrzymujemy czerwoniasty skrzydlaty terror, który z początku mi się nie podobał, a teraz jest nieubłaganym faworytem ;)

        W końcu też mogłam zrobić zrzut mojego Garnizonu :D A i oto zdjęcie poniżej prezentuje tenże widok (port i stocznia, a także kopalnia i ogród zielny nie zmieściły się w kadrze...):

        I na koniec... jakie wymagania trzeba spełnić, aby uzyskać dostęp do latania...

poniedziałek, 28 września 2015

Growe skarbulce

        Jak ostatnio szczęścia w grach nie miałam (w PvP nadal nie mam, ale to nie jest pisane takiemu carebearowi jak ja xD), tak teraz drop mi sprzyja :3 Najpierw dostałam Piec w Diablo III... potem był bonusowy weekend i zyskałam Pierścień Królewskiej Wspaniałości... to do kompletu mam od dawna wypatrywany miecz Siewca Nienawiści O.O Co prawda jest absolutnie beznadziejny, ale fakt, że przyłożyłam rękę do jego tworzenia (społeczność głosowała na poszczególne komponenty tejże broni) i wygląda jak wygląda, czyli jak chciałam, w zupełności mnie zadowala :P No i jest rzadki, ponad 2k godzin w grze i proszę, szczęśliwa BarbaSzynka dopadła mieczyka :D
        Ostatnimi czasy mam drobne problemy z grami Blizzarda :/ Jak widać na powyższych screenach, obraz jest mocno zaciemniony, chociaż opcje gamma pozostają bez zmian. Zaobserwowałam to już w WoW'ie i Diablo III, nie wiem jak HotS i SC II... Czasem jak odpalam grę to muszę albo resetować komputer, albo grać na takim dającym po oczach obrazie >.<
        Ale wracając do tematu... właśnie przed chwilą Onyxia potraktowała mnie jednym ze swoich smoczydeł :3 Nie muszę chyba mówić, ile niektórzy męczą się, aby zdobyć tego wierzchowca ^^
 
        Jeszcze około 4 dni i w końcu polatam po Draenorze... xD I znów dostaję kocijmordy :3

poniedziałek, 14 września 2015

Long time no see~!

        Tiaaaa, zadziabardziażyłam totalnie tym razem xD Ponad miesiąc bez jakiejkolwiek noty, wstyd i gańba! Cóż to abonament do WoW'a robi z ludźmi, no! :< Pora zrobić przerwę od tej gry, bo zdobywanie możliwości latania w Draenorze to jakaś porażka... Żeby nie skłamać, straciłam nerwów więcej co... no właśnie, co zjadło mi ponad miesiąc z życia, a na pewno konkretnie ponad dwa tygodnie :/ Ale mniejsza o. Wracając do Warcrafta, to nadal twierdzę, że Horda ma pod górkę a Alianci to z górki :/ I miała być polska stricte gildia i wyszło jak zawsze >.< Pffff... muszę odpocząć od tego tytułu i to na chwilę, mimo że zostało mi 25 dni gry.
        Mam dla Was nowinkę ze świata realnego! :D Mamy kolejną świnkę mor... eeee... kolejną kawię domową xD A oto i Śnieżka, kawior rasy rex, puszysta jak baranek i rozrabiara jak wilk :P Do tego jej popcorning to istne kino xD
Jest u nas ledwie tydzień, a zachowuje się jakby mieszkała tu całe swoje króciutkie życie :D No i w końcu istotka, która da popalić Krówci i jej despotycznym rządom xD A tak co do Krówci, giganciora dała sobie zrobić nowe zdjęcie :3

        W sumie życie mi galopuje jak szalone i jeśli nie wystąpią hercklekoty, to może dożyję późnej starości, no, jakiejkolwiek starości ^^" Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, to będę mega szczęśliwa :D Na razie nie zdradzę o co chodzi, gdyż to nic pewnego, a zapeszać też nie chcę ;) Mogę jedynie napisać, że doczekałam się w końcu kolejnych dwóch figurek do kolekcji - Smauga z Hobbita oraz Deathwing'a z World of Warcraft. Jak się prezentują? Zobaczcie sami :)
 
 

        I obiecuję poprawę, jeżeli chodzi o częstotliwość i sensowność notek ;3 Nie zabraknie też kocijmordy x3

poniedziałek, 20 lipca 2015

Coś pecha mam ostatnio...

        I to nie jest ani żart, ani paranoja o.O Pech mnie złapał i trzyma tak mocno, że trudno to w ogóle opisać... dostałam tydzień abonamentu do World of Warcraft za darmo od Blizzarda (jak każdy posiadacz tego tytułu zresztą): powiecie, że powinnam się cieszyć - a ja miałam tyle czasu na grę, że gdyby wziąć wszystko razem, to nawet 20h by nie było... 7 dni, hehe, dobre sobie. Pograłam może jeden. 
        Kolejna kwestia - starzy wyjechali na dwa tygodnie, więc chata wolna i luuuz. Pomyślicie: można grać ile dusza zapragnie, balować, robić co wpadnie do głowy! Ta, po pracy do roboty (tj. pranie, gotowanie i sprzątanie), po robocie siłownia, bądź kąpiel i trzeba nyny bo do pracy nie wstanę, a tu jeszcze akwarium się powiększyło i świniaki mają widzimisię... xD
         Next! Tuż przed wyjazdem kupiłam Zumę na platformie Steam jakoś za dyszkę i co? Teraz ta sama Zuma jest za darmo na Origin'ie... >.< Jedyne co mnie pociesza to fakt, że na Steam obsługuje więcej osiągnięć i jest kompatybilna całkowicie z Raptr'em xD
        No i dziś to przekręt roku... zostałam oddelegowana z pracy do innego obiektu, oddalonego o bite pół godziny drogi samochodem, na kompletne zadupie w Mikołowie... co prawda tylko do piątku i w fajnych godzinach, bo od ósmej do szesnastej, ale... zadupie, siedzę sama, nikt nic mi nie powiedział co mam robić, dowiedziałam się o tym dzisiaj na swojej zmianie (a mianowicie, że jadę na Mikołów i bez dyskusji)... przynajmniej wywalczyłam służbową taksówkę xDDD A co :D Jakoś się przeżyje do tego piątku 16:00.

        Ale doprawdy, mniejszych przykładów pecha byłoby więcej, ale nie ma sensu aż tak marudzić. Wrzucę za to screena Czerwonofutrej i jej Blondaska xD Tylko tyle poziomów nabiłam, choć w 7 dni dałoby setkę wycisnąć...


środa, 14 stycznia 2015

World of Warcraft: Warlords of Draenor

     Stosunkowo późno biorę się za World of Warcraft: Warlords of Draenor... nie ukrywając, dopiero teraz odnalazłam tę karteczkę z notatkami wśród zagubionych papierzysk. Ale nie przedłużając niepotrzebnie, przedstawiam Wam jeden z najlepszych dodatków do spektakularnego MMO, w jaki dane mi było zagrać ^^

PLUSY:
  1. Grafika - nowe modele postaci oraz przeciwników, poprawiona jakość tekstur, bajecznie wzbogacone krainy i efekty wizualne sprawiają, że gra zaczyna naprawdę cieszyć oko. Wreszcie gładkość zawitała do krainy Azeroth, a kanciaste kształty poszły się schować :D
  2. Fabuła - Blizzard chyba się obudził, gdyż fabuła tego dodatku jest naprawdę mistrzowska, wciągająca i dostosowana bardziej pod jednego gracza, co mnie specjalnie nie przeszkadzało. Wreszcie mamy okazję poznać wydarzenia z przeszłości i spojrzeć na Outland'y z nieco odmiennej perspektywy.
  3. Lokacje - wprost bajecznie piękne, lub wręcz obrzydliwie odpychające. Są po prostu fantastyczne, aż gracz ma ochotę na wycieczkę krajoznawczą z cykaniem screenów w tle xD
  4. Wydarzenia - czyli specjalne "niezlecane" misje, które rozpoczynamy po wkroczeniu na dany obszar. Można zyskać ładną ilość punktów reputacji, doświadczenia, złota, zapasów garnizonowych czy znaleźć rzadkie zwierzaki i przedmioty.
  5. Przedmioty do znalezienia - nie chodzi tu o byle jakie przedmioty. Po całym Draenorze rozrzucone zostały epickie przedmioty, które znaleźć można np. wbite w drzewo, na wpół zagrzebane w ziemi itp. Podniesienie ich oznacza przypisanie do postaci. Szkoda, że zawsze znajdowałam przedmioty nie dla szamana...
  6. Garnizon - opcja, na którą chyba wszyscy najbardziej czekali :D Naprawdę świetnie wprowadzony system własnej twierdzy z możliwością jej rozbudowy, eksploatacji pobliskich surowców czy gromadzeniu towarzystwa. Można nawet zaprosić znajomego w nasze skromne progi xD Służy do naprawdę wielu operacji, jest w nim wiele do roboty, czasem trzeba się bronić przed najazdami... albo po prostu odpocząć ;)
  7. Towarzysze - nie przypominam sobie, aby w WoW'ie kiedykolwiek istnieli typowi towarzysze. Były to albo zwierzaki mające za zadanie ładnie lub egzotycznie wyglądać, albo towarzyszący nam w niektórych misjach NPC. Tak czy inaczej, nie nadawali się praktycznie do niczego. Od Draenoru wszystko się zmienia. Podczas zwiedzania nowych lokacji możemy się natknąć na NPC, którzy po wykonaniu dla nich zadania z chęcią się do nas przyłączają. Dostajemy ich także jako "nagrodę" w misjach głównych. Niestety, nie mogą z nami podróżować osobiście, ale możemy wysyłać ich na specjalne misje z poziomu garnizonu trwające od 10 minut po 20 godzin nawet. Wyjątkiem są towarzysze ze specjalną cechą "bodyguard", którzy na nasz rozkaz pójdą za nami nawet na Battleground ;)
MINUSY:
  1.  Poziomy gildii - zostały usunięte, podobnie jak połowa profitów za nimi idących. A szkoda, bo naprawdę pomagały w rozwoju klanów i pozwalały się wyróżniać na tle kilkuosobowych kółek towarzyskich.
  2. Brak latania - wkurzyłam się tu mocno, bo bardzo zależało mi na ujrzeniu nowych lokacji z lotu ptaka... ale nie, gracze nie polatają na Draenorze aż do wydania patch'a 6.1... czyli pewnie jeszcze trochę. Blizzard oficjalnie stwierdził, że to dlatego, iż gracze mają teraz niepowtarzalną okazję zwiedzenia wszystkiego i w swoim tempie. Jakby na skrzydlatym wierzchowcu w błękicie nieba nie mogli..
  3. Logowanie - oooooch, to że Blizz nigdy nie jest przygotowany na hordę logujących się graczy po wydaniu dodatku to już jest norma. Ale żeby stracić całe trzy dni subskrypcji czekając w kolejkach po 1000 osób? Śmiech na sali. Jeszcze większa komedia była z kolejnymi dwoma dniami, kiedy to gracz wylogował się ze zbugowanego garnizonu i nie mógł się potem zalogować, gdyż serwery z garnizonami (nie te same co gra) były offline...
  4. Systematyczne wprowadzanie - na start dostaliśmy ze cztery instancje. To był po prostu żart. Już człowiek słabł, wchodząc któryś z rzędu raz na ten sam dungeon, zabijając te same potwory, w takim samym układzie i z takim samym dropem. Natomiast ostatni raz jak grałam (początek grudnia), to żadnego raidu nie było. Cóż..








Raptr Gamercard